2019

Jak co roku, tak i teraz siadłam do przygotowania małego podsumowania mojej fotograficznej przygody w sezonie 2019. Lubię to robić i zajmuję się tym zawsze na koniec danego roku. Mimo, że zajmuje to mnóstwo czasu, to takie przewertowanie wszystkich swoich reportaży ślubnych i innych realizacji, to całkiem niezła lekcja dla mnie samej. Widzę wtedy czy moje zdjęcia się zmieniły, czy się rozwinęłam w danym roku, widzę też miejsca nad którymi chcę popracować, aby moje prace były jeszcze lepsze. Wiecie, z jednej strony takie docenienie się i swojej pracy, a z drugiej ciągła motywacja i mobilizacja, aby nie osiadać na laurach. Lubię to. Serio lubię to robić. 

A ten rok? Biznesowo był bardzo spokojny. Nie było dalekich wyjazdów bo takich nie chciałam. Skupiłam się na szukaniu prawdy i czułości w tych realizacjach, jakie działy się tutaj, blisko mnie. Nie byłam na zagranicznej sesji, ale zrealizowałam kilka, które bardzo lubię tutaj. Poznałam ciepłych i fajnych ludzi. Z niektórymi złapałam super flow i stworzyliśmy super materiał zdjęciowy. Miałam najmniejszą ilość zleceń ślubnych od lat i zrobiłam to całkowicie świadomie. Dzięki temu nie zalegałam z edycją zdjęć, pary dostawały gotowe materiały zdjęciowe bardzo sprawnie, a ja nie byłam przemęczona i ciągle przez cały sezon miałam energię, do tworzenia kolejnych sesji. No i miałam też czas na swoje prywatne życie 🙂 Wiecie, z przemęczonego fotografa nie ma pożytku, a z wypoczętym nawet fajniej się rozmawia 🙂  

Dlatego dzisiaj zapraszam Was do mojego świata pełnego czułości, bliskości i uczuć. Zresztą, sami zobaczcie jak to wyglądało 🙂